Nie czas żałować róż…

Nic tak nie studzi emocji, jak wizyta na grobach bliskich. Po promocji  POBOYOWISKA odwiozłam moją rodzicielkę do domu, do Czerwonej Góry, a potem od razu pojechaliśmy na groby: moich dziadków Stanisława i Czesławy Wolskich i taty, Tadeusza Dołęgowskiego. Pisałam tu nie raz, jak tata – 18 lipca będzie 4. rocznica śmierci – lubił przyrodę. Pierwsze, co zobaczyłyśmy z mamusią, to przewrócona, kwitnąca róża za grobem. Czy to wichura zrobiła, czy stara kratka zardzewiała? – nie wiadomo. Rezultat był jaki był. Teraz obie mamy głowy pełne myśli: co dalej  z różą… Wariantów jest kilka, z radykalnym wycięciem i zasadzeniem „cmentarnych” cyprysów. Potem życie dopomniało się o swoje i w urokliwej restauracji pod baldachimem z winogron, spotkałyśmy się z profesorem oraz młodszą koleżanką z liceum pedagogicznego w Sosnowcu, do której mamusia zaczęła chodzić w 1948 r. Były wspomnienia, co lubię zawsze, niedawno spotkałam się wszak w Kudowie ze swoimi starymi nauczycielami z podstawówki. Gdy uczestniczę w takich rozmowach, to taki gniew mnie ogarnia na myśl o wszystkich, co dyskredytują wszystko co dawne w czambuł. PRL to także była Polska, żyliśmy tam, pracowaliśmy, kochaliśmy. Nie dam sobie wydrzeć i zanegować życia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: