O religiach, „sektach” i podróżach

Powracam myślami do wyprawy kudowskiej. Fotka obrazuje początek trasy do Skalnego Miasta – naszych Gór Stołowych po czeskiej stronie, czyli Skał Adszpadskich. Stoję na tle urokliwego jeziorka – to zalany kamieniołom, jak wyczytałam potem w folderze. Tyle dobrych uczuć mam w sobie do Kudowy, do mego dzieciństwa – i wczesnych lat szkolnych. Było spotkanie z nauczycielami: polonistką, matematykiem, druhem harcmistrzem. Jestem teraz o wiele starsza niż byli Oni, gdy w roku 1970 wyjechałam do Kielc. Już na zawsze. Dzisiaj dostałam maila od człowieka, z którym rozmawiałam w pociągu Warszawa – Wrocław, duchownego Hare  Kriszna (o ile dobrze piszę). Kultura, inteligencja, wszechstronna wiedza. Jaka to była wspaniała rozmowa. On obdarował mnie książką o swojej religii, ja Mu dałam swoją „Aszerę, żonę Pana Boga”. Wspomniałam o tym spotkaniu przy kolacji, moim paniom przy stoliku w DW Halka (tam jadłam, zanim przyjechali kieleccy seniorzy z moją mamusią i kuzynką). Pani zwróciła oczy ku niebu i powiedziała ze zgrozą: „Ależ to sekta!”. Ta „sekta” – odparłam – jest religią starszą pewnie o 3 tysiące lat z hakiem od chrześcijaństwa. Ale nie kontynuowałam. Gdy wracałam, w tym samym pociągu w Częstochowie wsiadła pielgrzymka. Rozentuzjazmowana i rozmodlona. Też wspomniałam o spotkaniu z Hare Kriszna (jestem przekora). „Ależ to straszna sekta” – powtórzyło się to samo. Potem już mówiłam o zaletach kąpieli błotnych w Morzu Martwym.🙂Zalany kamieniołom. To już Czechy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: