Kasztanka i Kot

Oglądam telewizję, czytam gazety i zastanawiam się, czym jest to, co dzieje się w powyborczej Polsce: kontrewolucją, restauracją, przebudową? I skłaniam się do tego, by za swoje uznać to ostatnie. Przebudowujemy III RP i to wspólnie, i rządzący, i opozycjoniści. Realizujemy lokalnie to, co dzieje się globalnie. Próbujemy okiełznać globalny kapitalizm i przykroić go na swojską, nieco zaściankową modłę. Odebrać torchę bogatym i dać trochę biednym, wymienić przy tym elity, bo stare wszak niczego sobie same nie odbiorą i drugim nie dadzą. Gdyby o istotę sprawy chodziło, to bym na PIS patrzyła z dystansem, ale bez niechęci (ta niechęć, to najłagodniejsze i najbardziej eleganckie słowo, które przyszło mi na myśl). Jednak jak prawią Francuzi: c’est le ton, qui fait la chanson. No i ten”ton”, czyli styl sprawowania rządów jest dla mnie nie do przyjęcia. Nawet prof. Jadwiga Staniszkis, wierna i mądra propagatorka PIS zbiesiła się i powiedziała kilka, a nawet kilkanaście mocnych słów, na czele z tym o prezydencie, który „kompromituje swój urząd i łamie prawo”. Zgadzam się z nią i myślę, że prezydent Andrzej Duda jest na dziś największym przegranym. Rewolucja – każda! – pożera własne dzieci. Prezydent jest już jeśli nie pożarty, to dobrze przeżuty. Nie wiem co musiałoby się stać, by odzyskał autorytet, to znaczy chyba wiem, ale nie powiem. Dmucham na zimne. Wracając zaś do meritum – kończy się epoka czystej demokracji liberalnej, „maluczcy” odzyskują głos. Nie chcę używać słów o „narodowym socjaliźmie”, choć coś jest na rzeczy, pewnych słów inteligentka do ust brać nie powinna. Słowo „socjalizm” w Polsce jest inwektywą, więc lepiej mówić o „narodowej demokracji”, czyli starej, dobrej polskiej endecji w wydaniu ONR-owskim, czyli Obozie Narodowo-Radykalnym, ale nie tej z odłamu ABC lecz Falangi. Jej przedwojennym zawołaniem było: „Falanga bije, Falanga czuwa, Falanga nową Polskę wykuwa„. Jeszcze nie biją – to raz. Po drudze, starzy endecy w stylu Romana Giertycha odżegnują się od tego nawiązywania jak diabeł od święconej wody i przekonują, że Jarosław Kaczyński to nie nowe wcielenie Dmowskiego a Piłsudskiego. Jednak trzeba za Giertychem, -endekiem w trzecim pokoleniu –  zauważyć, że mimo wszystko Kasztanka  to nie Kot.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: