Turyści i emigranci

Na wielbłądzieDziś przeczytałam w internecie, że „moja” wyspa Lesbos, dokąd jadę pod koniec września, jest jedną z tych, na którą najłatwiej dostać się emigrantom z Turcji. Nawet pontonem. Natknęłam się na gwałtowne skargi angielskich tyrystów, nie mogących wypocząć w warunkach, za jakie zapłacili i teraz cały czas jest mi źle i głupio. Na tych greckich wyspach spotyka się Północ z Południem, bogata Północ z biednym Południem. Północ, która ma chyba z 90 proc. pieniędzy ludzkości i Południe, które tyle samo ma ludności. Północ się starzeje, a Południe się mnoży. Wiem, że wydając swoje euro na podróż do Grecji, pomagam Grekom żyć. Gdyby wszyscy turyści zaczęli płakać w domu nad tym, że oni mogą wyjechać, a emigranci – muszą – to by Grecja upadła na dobre. No więc rozum wie swoje, a serce swoje. Boję się na myśl, że opalając się na plaży z książką o Safonie, starożytnej poetce z Lesbos, zobaczę przed sobą ponton z emigrantami. Będąc 6 lat temu w Egipcie i siedząc dumnie na wielbłądzie (patrz fot.), wyciągnęłam radośnie ręce. Co powinnam zrobić teraz? Wyciągnąć rękę na powitanie. Oddać część swoich euro? Czy to wystarczy?!? Bo że napiszę, to pewne.

Jedna odpowiedź to “Turyści i emigranci”

  1. Asenata Says:

    Emigranci to duży problem.
    Pojedynczy gest dużo znaczy,ale teraz potrzebne jest działanie całej Europy.
    Ale jedyne co można zrobić to próbować pomóc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: