Piknik

Rododendrony kwitły, ptaki świergoliły, komary nie bzykały, my – czyli cała rodzina Wysockich – robiliśmy co każdy chciał: czyteliśmy, jedli, pili, myli samochód (ja – pierwszy raz z wnuczką!). Nie było ani upalnie, ani nachalnie. Zrozumiałam przy okazji dyskusji o starej książce Montgomery pt. Wysoki zamek, że zastygłam w konwenansach trochę. Potrząsnę sobą i nie tylko. Życie jest zbyt krótkie, żeby robić to co ktoś chce, abym robiła, a mnie się chce „róbta co chceta”. DSCN7337

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: