Refleksje masońsko-patriotyczne

Wszyscy mówią o nowym prezydencie, jego rodzinie (żona i córka bardzo mi się podobają!), a mnie żal starego prezydenta, zwyczajnie, po ludzku żal. Z drugiej strony trudno o „lepszy” życiorys: konspiracja, walka, radykalizm, parlament, rząd, prezydentura – wywalczył wolną Polskę (tu mi zawsze trochę zgrzytało, bo ja w PRL zniewolona się bynajmniej nie czułam: żyłam, uczyłam się, pracowałam, kochałam). Można powiedzieć, człowiek spełniony. Tylko usiąść i pisać wspomnienia. Ma gdzie, niewielki domek w Suwalskiem, zresztą niedaleko domku Fredka, syna Adama, który z żoną Elą  i tamtejszą kolonią artystyczną bywali i bywają u Komorowskich systematycznie.

Jeden kandydat na prezydenta prawił nie tak dawno, iż w pałacu prezydenckim zagnieździli się masoni. Jeśli już, to raczej dawno, w Królestwie Kongresowym. Przebywam tam właśnie mentalnie, dzisiaj bowiem czytałam trzecią część artykułu o losie Waleriana Łukasińskiego i jego Wolnomularstwa Narodowego do letniego wydania „Wolnomularza Polskiego”. Te kajdany na nogach nie były u Łukasińskiego żadnym symbolem, rzeczywiście dziesiątki lat był skuty, przebywał w samotnej celi w Schliselburskiej twierdzy, tam umarł i nawet grobu Łukasińskiego nie mamy.  Było nie było, lepszy los Komorowskiego, eks prezydenta, nie?

PS Dziękuję Pani Marysi z Kielc, że powiadomiła moją mamusię na wykładzie u seniorów o moim wpisie na Aszerze (Politycy odchodzą, masoni zostają).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: