Wyszłam cało

Przyjazd do domu moim nowym volkswagenem mógł się zakończyć marnie. Zataranowały mnie ze wszystkich stron samochody: dostawcze (piwo, wódka do pawilonów), budowlane (cemenciarka) i osobowe, które chciały się w to wszystko wcisnąć, albo wycisnąć. Odbywało się to ohydnym błocie, bo tak wygląda moje podwórku w samym centrum Warszawy (tył Nowego Światu, blisko palmy). Stuknęłam jakiegoś miłego Koreańczyka lekko, leciuteńko, ale zrobiło mi się zimno ze strachu. Wyszłam w końcu bez szwanku, ale w stresie wsadziłam gdzieś tymczasowy dowód rejestracyjny i nie mogę znaleźć do tej pory. Obyś kupował samochód! – nie zapomnę tej jazdy do śmierci. 😦

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: