Nasze rodzinne skąpiradło

Oto moja mamusia przy grobie swojej cioci Walerki i jej męża Walerka. Pewnie mamusia się na mnie obruszy, że daję na Aszerę zdjęcie z torbą na pierwszym planie i pokrowcem od aparatu na drugim. A ja lubię takie fotki „nieuczesane”. Grobowe także. Ciocia Walercia, siostra mojej babci, była rodzinnym skąpiradłem. Pamiętam z dzieciństwa dropsy i miętówki, którymi mnie częstowała. Dorosły gość dostawał kieliszeczek wódeczki. Kiliszeczek był mały, z gruuuuuuuuuuubą nogą, tak że wódki było jak na lekarstwo. I dobrze – skomentuję teraz. Ciocia miała wesołego męża, który grał i pięknie śpiewał. – „Nie laluj!” – sztorcowała go, gdy poniosła go fantazja. Po skąpej cioci (po jej śmierci pieniądze znaleziono za tapczanem, w maszynie do szycia, pod podłogą. Było ich dużo jak na nasze rodzinne wzorce). Portret cioci lat lat wisi u mojej mamusi w Czerwonej Górze. Przywiozłam go dzisiaj swojej córce Oli. Po co?🙂🙂 :-) Mamusia przy grobie swojej cioci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: