Archive for Sierpień 2014

Tęcza znowu podpalona, czyli Piekło i Niebo

7 sierpnia 2014

„Poglądy ludzkie są jak różnobarwna tęcza, a nie jak biało-czarny powróz, na którym chciałoby się powiesić bliźniego…” – tak pisałam wczoraj. A dzisiaj nad ranem naszą warszawską, realną tęczę znów podpalono. Dla mnie widok poczerniałych fragmentów  na tle radosnej, tęczowej reszty, sprawia straszliwie smutne wrażenie. Takie mam nawet  skojarzenia, jakby siły piekielne, piekielnym ogniem zaatakowały tęczę na niebie. Tyle tylko, że co dla mnie jest Piekłem – dla podpalaczy jest Niebem i na odwrót.  Całkowite odwrócenie wartości.

Służebnicy SZATANA

6 sierpnia 2014

W Bibliotece Narodowej załatwiałam niedawno sprawy służbowe. Do redakcji wracałam autobusem. Troszkę musiałam poczekać. Patrzę, a obok mnie, na ławce leży stary, styczniowy numer „Warszawskiej Gazety”, a w nim artykuł pt. Zatrute źródło:  MASONERIA. Artykuł był właściwie omówieniem książki, pracy zbiorowej pod redakcją ks. Tadeusza Kiersztyna, wydanej non profit w Krakowie w 2010 r. Ja natrafiłam na odcinek pierwszy całego cyklu o genezie masonerii. Słownictwo i argumentacja dzieła wygląda mi na bliskie  końca wieku XIX. Dam próbkę: „Masoneria jest ukazana pod postacią nierządnicy, gdyż zrodziła się i działała przez pierwszych kilkaset lat w krajach chrześcijańskich, a zdradę Boga dokonaną przez ochrzczonych ludzi, którzy sprzymierzyli się z Lucyferem, zwanym też Szatanem, Pismo Święte określa zawsze mianem prostytucji. Właśnie pod wizerunkiem bestii ukazany jest Lucyfer (Szatan), który niesie nierządnicę, dając jej siłę i kierując jej poczynaniami. O co w tym wszystkim chodzi? […] Tylko masoni najwyższych stopni wtajemniczenia zyskują pełną świadomość, że Wielki Architekt Wszechświata to Lucyfer, dla którego wznoszą wszechświatową świątynię i mają nadzieję, że w jego imię oni będą rządzić światem”.

Wydawało się, że po aferze Leo Taxila z końca XIX wieku, w której całkowicie ośmieszono „kult szatana” w lożach, takie bzdury już się nie odrodzą. A wygląda na to, że traktowane są z całą powagą. Ileż tych „sług szatana” mieliśmy w historii Polski: twórcy Konstytucji 3 Maja na czele z królem Stasiem, i gen. Jan Henryk Dąbrowski, bohater Hymnu Narodowego  nim był, i książę Józef Poniatowski, który spogląda na nas spod Pałacu Prezydenckiego, i Janusz Korczak od osieroconych dzieci i Treblinki, i twórca ZWZ gen. Tadeusz  Karaszewicz-Tokarzewski  – wszystko to są słudzy szatana, których jedynym życiowym celem było zniszczenie Kościoła katolickiego. „Humanizm, powszechne braterstwo i prawa człowieka” – to nie są tylko przykrywki dla „ponurej masońskiej rzeczywistości”, jak chcą autorzy omawianego „dzieła”. Są rzeczywiście Dobrem i Prawdą. Dlaczego nasi interlokutorzy nie potrafią uwierzyć w Dobro, które miałoby inną twarz niż ich Dobro? w inną Prawdę?, w inne Piękno? Poglądy ludzkie są jak różnobarwna tęcza, a nie jak biało-czarny powróz, na którym chciałoby się powiesić bliźniego…

Loża pamięci i masoński thriller

2 sierpnia 2014

Wczorajszy dzień pozostanie w mej pamięci. Uczestniczyłam w pracach loży Cezary Leżeński na Wsch:. Warszawy. Nie były to zwyczajne prace wolnomularskie, lecz specjalne, ze specjalnym rytuałem żałobnym. Wraz z siostrami i braćmi ze wszystkich lóż Wielkiego Wschodu Polski oraz gośćmi z Gai i Prometei, lóż żeńskich, wspominaliśmy zmarłą rok temu siostrę Wiesię, towarzyszkę życia br:. Czarka Leżeńskiego. Stało się coś dziwnego. Gdy przyszliśmy w wiadome miejsce, niektórzy wprost z cmentarza – Wojskowych Powązek, gdzie spoczywa Czarek, warszawski powstaniec, okazało się, że jest awaria światła. I nie ma szans na naprawę. Siostry i bracia zaczęli zapalać świece, świeczki i świeczuszki, kaganki i kaganczeki, które stały pojedyńczo i grupkami, na stołach, stolikach i kolumnach, których migające światełka odbijały się w lustrach, kielichach i szkłach. Było coraz mroczniej i coraz świetliściej zarazem. Rytualnie taka loża rozpoczyna się od symbolicznej północy. Nie sposób oddać atmosfery tych chwil, wzruszenia i łez pamięci. Miałam wrażenie, jakbym była w katakumbach, a duchy masonów, będących już na Wiecznym Wschodzie, szybują pośród nas. A potem była agapa i wspominki, i wspaniałe – jak to w lożach Wielkiego Wschodu Polski – menu, na czele z faszerowoaną papryką Wielkiego Mistrza WWP. Na środku stołu, na podwyższeniu, widniały jabłka – polskie jabłka, a tuż przy nich wielki, gliniany dzban pełen jabłkowego soku. To był akcent spontaniczny i aktualny – masoni przyłączyli się do  akcji: Zjedz jabłko.

Wracam pełna wrażeń do domu, a tu w poczcie widzę korespondencję ze Szwecji od Piotra Cegielskiego z jego artykułem o aktualnych thrillerach masońskich. Cudo! Będzie perełka do jesiennego wydania „Wolnomularza Polskiego”. 🙂

Jak masoni szukali łupków

1 sierpnia 2014

W najnowszym „Przeglądzie” (nr 31, 28 lipca – 3 sierpnia), w rubryce  PYTANIE TYGODNIA brzmi: Jaka jest kondycja polskiej masonerii. Odpowiedzi są różne. Tadeusz Cegielski mówi m.in.: „Idziemy troszkę pod prąd, odgrywamy rolę koncyliacyjną, bo takie było nasze zadanie 300 lat temu i tak jest obecnie. Działamy na rzecz pokoju społecznego, dbamy też o to, aby w grupach stowarzyszeniowych było sympatycznie i interesująco”. Ja wypowiadam się w podobnym tonie: „Masoneria bardzo pięknie się rozwija w Polsce. […] Działamy pro publico bono, współpracujemy na wielu płaszczyznach niezależnie od podziałów, znamy się, lubimy i spotykamy”. Po drugiej stronie znalazły się trzy wypowiedzi: największego polskiego masonożercy dr. Stanisława Krajskiego: „Kondycja polskiego wolnomularstwa jest słaba.  […] mason zrobił swoje, mason może odejść” oraz dwóch masonów: red. Wojciecha Giełżyńskiego,b. czcigodnego mistrza loży Kultura: „[polska masoneria] raczej się kurczy niż rozwija. […] Loża nie ma na razie wielkiego mistrza na skutek jakichś nieporozumień” oraz nieco b. optymistyczna Marii Unger-Gajewskiej, czcigodnej mistrzyni Loża Kultura: „W moim odczuciu kondycja ta jest podobna do sytuacji kraju, bo to taka mikroskala. Jesteśmy w okresie przejściowym, po którym dojdzie do oczyszczenia i ozdrowienia”.

W wypowiedzi dra Krajskiego spodobał mi się zwłaszcza wątek szukania gazu łupkowego. Za tym też stoją ponoć masoni.

Pewnej masonce, pewnego razu,

zachciało się z łupków gazu,

Pukała, szukała, nic nie złupała,

Może pan Krajski, doktor – nieboże,

znaleźć gaz w łupkach ci dopomoże? 🙂