Święty i błazen

Mam tę książkę od Targów Książki, z ciekawymi dedykacjami od autora, Jana Grzegorczyka i bohatera – o. Jana Góry. Pierwszy napisał: „Kochanej Mirce z całym moim błazeństwem i przyjaźnią”; drugi – „Pani Mirce! ten zaczyn bożej miłości, która jest mocniejsza niż wszystko”. Trochę się przeleżała. Wczoraj na chybił trafił otworzyłam dzieło (gruba!) i znalazłam rozdzialik, w którym Grzegorczyk gromi Górę za obżarstwo i zachęca do odchudzania. Zarzuca mu też uzależnienie od jedzenia i wnosi, by „przekroczył siebie”, co zaświadczy, że Góra swą duszę przemienił. Fakt, o. Góra chudy nie jest (swoją drogą nazwanie przez Grzegorczyka błaznem, nie jest obraźliwe w ojczyźnie Stańczyka). Wracając jednak do tematu jedzenia. O. Góra po prostu wygląda jak góra: może Przemienienia? może Błogosławieństw? W każdym razie, nie górka i nie pagórek. Ciekawe, czy Grzegorczyk  (sam odchudzony, smukły i  skromny jak panienka) Buddę też by namawiał do odchudzania.? 🙂
Na Targach książkiSwiety-i-blazen-Jan-Gora-w-odslonach-Jana-Grzegorczyka_Jan-Gora-Jan-Grzegorczyk,images_product,5,978-83-7785-475-4

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: