Jak katolik z masonem

Czytam właśnie świetny artykuł do wiosennego „Wolnomularza Polskiego”, będący relacją z tw. „Białych prac” Loży Kultura, na których prelegentem był prof. Stanisław Obirkiek, b. jezuita. Autorem tekstu jest Marcin M. Bogusławski,  (autor pracuje jako asystent w Katedrze Epistemologii i Filozofii Nauki Uniwersytetu Łódzkiego.  Jest członkiem korespondentem Polskiego Towarzystwa Tomasza z Akwinu. Od 2012 r. sekretarzem Oddziału Łódzkiego  Polskiego Towarzystwa Filozoficznego). Tu zacytuję mały fragmencik, dotyczący możliwości i potrzeby dialogu katolików i wolnomularzy:  „Obirek ustosunkowując się do głosów, że wolnomularstwu taki dialog nie jest potrzebny, bo nigdy nie było zamknięte na katolicyzm, a także, że polityka Watykanu w stosunku do masonerii nie zmieniła się ani na jotę, wskazał, że dialog instytucjonalny wydaje mu się niemożliwy strukturalnie. A to dlatego że instytucji zależy na wpływach, które zyskuje się raczej rozgrywając konflikty, niż szukając porozumienia. Dyskutujący zgodni byli jednak co do tego, że możliwy, pożądany i owocny może być dialog konkretnego katolika z konkretnym masonem”.

My w „Wolnomularzu Polskim” dialogujemy tak z różnymi konkretnymi katolikami od wielu lat i potwierdzamy: to da się zrobić! 🙂

Tagi: ,

Komentarzy 12 to “Jak katolik z masonem”

  1. trads Says:

    „Jak katolik z masonem”… trochę przeraża mnie takie postawienie sprawy, bo mogłoby się wydawać, że to jakaś alterantywa. Tymczasem jeden mason jest katolikiem, inny ewangelikiem, inny muzułmaninem, a jeszcze inny Żydem. I choć Kościół katolicki zabrania swoim wiernym wstępowania do Zakonu wolnomularskiego, to jednak mason-katolik nie zostaje ekskomunikowany, a „jedynie” żyje w grzechu ciężkim. Wciąż więc pozostaje katolikiem, choć w permanentnym konflikcie sumienia. Ale to już jego sumienie…

    Co innego rozmowy masonów z ateistami. Są oczywiście potrzebne, ale mamy tu jednak do czynienie z dwiema, skrajnie różnymi wizjami świata. 🙂

    Tradycjonalistycznie i w duchu Konstytucji Andersona pozdrawiam! 🙂

  2. Aszera Says:

    Tak, masonem może wyznawać każdy światopogląd. Ateistyczny także, choć do tego grona od dawna się nie zaliczam. Tytuł mój jest rzecz jasna trochę prowokacyjny, jak i ton mego szanownego rozmówcy. Mimo wszystko trochę lat od uchwalenia Konstytucji Andersona upłynęło i choćby gender się narodził. Dziw, że dla Was świat jakby zastygł w XVIII wiecznym kształcie. Ale wolność – to wolność. Wolno Wam Panowie (bez pań w loży). :-).

  3. trads Says:

    Ateista w loży? Brrr! Ateista może mieć swój zakon, to oczywiste, ale będzie to już zakon ateistyczny, a nie wolnomularski… 😉 Ale odsuwając trochę na bok przepychanki (jakże sympatyczne na tym blogu!) masońsko-liberalne. Zupełnie serio chciałbym kiedyś porozmawiać z ateistą z np. WWP i posłuchać o tym, jak odbiera rytuał, czym on dla niego jest. Bardzo mnie to interesuje, bo to dla mnie inny świat, a inne światy mnie interesują. 🙂

    Serdecznie! 🙂

  4. Sfirex Says:

    Nie jestem masonem ale chętnie przedstawię Panu i nie tylko Panu mój świat. Świat, w którym uważam, że religia jako taka nie ma prawa bytu ze względu na jej ludzkość. Bo wierząc w 2+2=4 wierzymy matematyce, przy 2+2=5 wierzymy ekonomii, a przy 2+2=3 wierzymy logistyce… i to tak jakbyśmy wierzyli w Jahwe, Allacha, tudzież Buddę etc. czy już widać, że w różnoraki sposób nazywamy rzeczy, które pochodzą z jednego wspólnego wywodu? Że one po prostu są wynikiem… wynikiem czego? MYŚLENIA. Dlaczego ludzie wybitni (oczywiście dla mnie wybitni potocznie) pozostają przy tym 2+2 i potrafią sobie na tym zbudować świat?! I dlaczego ci sami ludzie nie oczekują odpowiedzi na to działanie? Bo, uwaga teraz doszliśmy do puenty, bo ci ludzie wiedzą, że łącząc ze sobą dwie rzeczy powstaje coś zupełnie nowego i stare przemija (to tak jak się łączą dwa atomy wodoru – powstaje hel). Dlatego wierzę w Boga, ale nie twory Borze, którym na dodatek nadano imiona i historie. Myśląc tradycjonalistycznie, czyli tak jak Pan lubi, z założenia powienien Pan myśleć tak samo jak ja – a Pan jest jednym z reformatorów chrześcijańskiej maści.
    Pozdrawiam.

  5. trads Says:

    Panie Sfirex, nie wiem skąd Pan wie, że cokolwiek powinienem. Zresztą to nie istotne. W dużej mierze zgadzam się z Pańskim stwierdzeniem: „łącząc ze sobą dwie rzeczy powstaje coś zupełnie nowego i stare przemija (to tak jak się łączą dwa atomy wodoru – powstaje hel)”. Tyle tylko, że nie odnośnie religii (z objawieniami nie dyskutuję), a masonerii (rzeczy ludzkie podlegają dyskusji). Nie zgodzę się tylko, że stare musi przeminąć. W masonerii trwa i ma się dość dobrze. A nowe (wcale nie gorsze, choć diametralnie inne co do istoty) za wszelką cenę chce być postrzegane, jako stare. Można by powiedzieć – taki mamy (masoński) klimat… 🙂

  6. Sfirex Says:

    Nie zrozumiał mnie Pan, prawda? Wnioski wysnuł Pan z pewnej perspektywy (masońskiej), i nie zwrócił Pan uwagi na to co najprostsze, że dla mnie jest Pan osobą ukierunkowaną. Potwierdza to Pan z resztą w ostatnim zdaniu pisząc „taki MAMY klimat”. A ja pytam jaki ma klimat sam Trads? Dlaczego czasem w tak protekcyjny sposób odnosi się Pan do Pani Mirosławy? Dlaczego nie wydaje się Panu dziwne, że myśli Pan jak inni… dziwne a nie logiczne. Dużo ludzi ma swoje zdanie, swoje poglądy, swoje tak zwane życie. Ale tylko jednostki wypowiedziały swoje zdanie i przeżyły życie jak tego chciały, a inni TYLKO poszli/ły ich śladem. Jaki jest cel? Odegrać dobrego masona (jak już tak mowimy o masonerii a nie religii)? Czy Pan wie jak bardzo szczęśliwy jest człowiek pochłonięty jakąś ideą? Ale czy wie Pan jak bardzo cieszy się człowiek, który stworzył daną ideę, chociażby tą wolnomularską? Bo WLNP stworzono na tej samej podstawie emocjonalnej co WWP… impuls przecież z upływem czasu się nie zmienił…. to co potem porwalo ludzi też było takie samo…. to ja ostatni raz pytam: Dlaczego Panie Trads widzisz tylko wynik a nie całość – wspólną całość…

  7. Aszera Says:

    Pax panowie, Pax. Drogi Sfirex, mój tradycjonalistyczny mason -rozmówca wcale protekcjonalnie się do mnie nie odnosi. Pewnie młodszy ode mnie ze dwa razy, a że dżentelmen, to by tak nie postępował precie…Nie wypada.

  8. Aszera Says:

    … a że dzisiaj Walentynki całuję Was w czółko obu.

  9. Marcin Bogusławski Says:

    Ciekawa ta wymiana zdań 🙂 Myśląc o rytuale, ateizmie etc., przypomniał mi się pogląd, że teologia apofatyczna jest co najmniej agnostycyzmem, jeśli nie ateizmem. A dla mnie to jedyna pokorna droga ku Bogu, w którego wierzę, ale który przerasta to, co ludzkie. Myślę, że nasze pojęcia i słowa, których używamy, są uwikłane tak mocno w kulturowe konteksty, że niekiedy możemy spierać się o coś, co nie jest faktycznie nie jest problemem. Dla mnie rytuał należy do sfery duchowości, a duchowość nie jest dla mnie synonimem żadnej konkretnej religii.
    A ten dialog konkretnego katolika z konkretnym masonem – tak, Pani Mirosława ma rację, że to pewne prowokacyjne przerysowanie. Ale, jak sądzę, potrzebne – tym przeciwieństwem nas się karmi, a jest on z gruntu fałszywy.
    Pozdrowienia!

  10. Aszera Says:

    Panie Marcinie i ja pozdrawiam. pana artykuł bardzo, bardzo mi się spodobał. A przeciwstawienia mason – katolik oczywiście że nie ma. Może być dobry mason i dobry katolik jednoceśnie, tylko w wyższym, niekoniecznie ziemskim wymiarze. 🙂 Znam takich osobiście. Zapraszam na łamy „Wolnomularza Polskiego”, byłoby to z wielkim pożytkiem dla naszego pisma, które nie chce dzielić, ale łączyć.

  11. trads Says:

    Pani Bożeno, boję się takich prowokacji, jak ten tytuł. Bo to woda na młyn tych, co „wiedzą lepiej”. 😦

    Panie Marcinie, nie wiem, czy należy Pan do któregoś z liberalnych Zakonów, ale ciekawie Pan napisał o rytuale i ateizmie. Przy takim podejściu – i przy zachowaniu wszystkich różnic oczywiście – liberalni w pewnym sensie zbliżają się do buddyzmu, który w swej czystej formie jest z gruntu ateistyczny, a jednak przpełniony rytuałem… Coś w tym może być, nawet jeśli mi osobiście ciężko zrozumieć tę logikę. 🙂

    Nie zgodzę się natomiast, że teologia apofatyczna jest… ateistyczna. Choć jestem wiernym synem Kościoła Zachodniego, pisma Pseudo-Dionizego i Ojców Kapadockich ujmują mnie niezmiernie determinacją do poznania Boga. To, że wykorzystują do tego celu negację, niczego nie zmienia. Nie można wszak dążyć do poznannia czegoś, czego nie ma… Inna sprawa, na ile owo dążenie do poznania ma sens. Za Karlem Barthem wierzę, że Bóg objawia nam się w takim stopniu, w jakim chce, abyśmy go poznali.

    Serdecznie pozdrawiam!
    🙂

  12. Sfirex Says:

    Przypomniało mi się jaki byłem buntowniczy i agresywny :)) Fajna przeszłość. Trochę wydoroślałem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: