Papusza

Poszliśmy dzisiaj w mężem na Papuszę. Ma w sobie ten film, jak los poetki, piękno, tragizm. Jest tak zrobiony, że do mnie przemawia „przez skórę”. Wzruszenie brało mnie za gardło, w domu zasnęłam, zmęczona, jak po jakiejś ciężkiej pracy. Przejmujące. Kojarzył mi się film o Andrieju Rublowie Tarkowskiego. I tak czekałam, aby jak tam, po surowych, lecz poetyckich, czarno-białych obrazach rozbłysły kolory: w Rublowie ikon, tu – barwnego cygańskiego taboru. Niestety, tego nie było. Czytałam, że film składa się z odrębnych obrazów, nie układających się w ciąg chronologiczny. Ja mam skojarzenie z talią kart, z której wróżą Cyganki. Obrazy w filmie są jak niby przypadkowo wyciągane z talii karty, układają się one ostatecznie w Los. Tak myślę o tgym Losie Papuszy, czy to, że trafiła do historii poezji, warte było złamanego życia? A może bez tego złamania, nie byłoby tych wierszy w ogóle? Piękny, piękny, piękny film. Idźcie!

Reklamy

Tagi:

Jedna odpowiedź to “Papusza”

  1. Asenata Says:

    Tak to już bywa,że Sztuka często na fundamencie cierpienia powstaje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: