Maraton bostoński, flagi w krwi czerwonej

Dwie myśli i obrazy towarzyszą mi od wczoraj, od kiedy dowiedziałam się o bombach podłożonych przy mecie najstarszego na świecie Maratonu w Bostonie. Pierwsza, to kolorowe flagi chylące się lub padające na ziemię pod wpływem wybuchu. Była wśród nich nasza, polska, flaga biało-czerwona. Z kolei małą flagę amerykańską nosił przy sobie człowiek, który ratował rannych. I on, i flaga, byli cali we krwi. I myśl: maraton, to „hymn nóg” (sama jestem po wypadku, mam poskręcane od kilku dni, więc o nogach myślę cały czas). I nagle wiadomość o amputacjach nóg ludzi obserwujących biegaczy. Człowiek lub ludzie, którzy dokonali tego zamachu, zabijając i raniąc ludzi, ranili także symbole: braterstwa w sportowych zmaganiach, dumy z narodu (narodowe flagi), radości i zdrowia; te symbole ranili, ale nie zabili.

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: