Ciągłe porzucanie tożsamości

Cytat z wywiadu Gianniego Vatimo, włoskiego filozofa, lewicowego posła do Europarlamentu z ramienia partii Italia dei Valori Antoniego di Pietro [GW, 3-4 września]: „Nigdy nie lubiłem terminu <tożsamość kulturowa>, sam jestem zlepkiem – byłem dzieckiem, młodzieńcem, dorosłym, kiedyś bardziej wierzyłem, dzisiaj mniej, moje życie polega na ciągłym porzucaniu tożsamości. Podobnie jest z kulturą europejską, która cała składa się z opuszczonych tożsamości. Tożsamość jest więzieniem, ale globalizacja jest czymś jeszcze gorszym. […] Oczekuję wolnej konkurencji między kulturami, wszystkie mają prawo do przedstawiania się i konkurowania w duchu wolności”. Autor będzie uczestnikiem najbliższego Europejskiego Kongresu Kultury, który rozpoczyna się w czwartek we Wrocławiu.

Myślę o tych słowach od wczoraj, i znajduję w nich odbłyski swoich duchowych walk. Ja też porzucam co jakiś czas swoje stare tożsamości. Spotkałam się nawet w najbliższej rodzinie z terminem „zdrada” i nieraz rzeczywiście tak się czułam, i nie rozumiałam siebie do końca. Co mnie pcha, by ciągle szukać, aby negować coś, co kilka minut wcześniej było mi bliskie? Czy to jest rozwój? czy kręcenie się w kółko? a może jest mi przeznaczona rola robaka, który się przepoczwarza, potem zmienia w gąsienicę, wcale to ładne po drodze nie jest. I jedyna nadzieja, że ten robak okaże się wreszcie motylem. I wzleci na krótko. Choć wcale pewne to przecież nie jest… Bo może wyleźć z tego jakiś inny karaluch.

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: