Stanisław Węgrzecki – prezydent Warszawy, wolnomularz

Dziwnym zbiegiem okoliczności rozpoczęłam wczoraj podróż.  Żadną realną, w przestrzeni, lecz duchową, w głąb historii. Od lat 30-tu śpię otóz w salonie pod wielkim, ciemnym obrazem w złotych ramach, o którym wiedziałam mało, albo prawie nic. Na zdjęciu drugi z lewej (nad głowami mojej córki Oli i wnuczki Emilki). Ponoć namalował go malarz XIX w. Ludwik de Laweaux, przedstawia rzeź Pragi po przegranym powstaniu kościuszkowskim. Nigdy tego nie weryfikowałam, ale właśnie wczoraj zaczęłam. Już wiem, że malarz de Laweaux raczej w rachubę nie wchodzi. Żył krótko – tylko 28 lat, zmarł w nędzy w Paryżu przed końcem XIX w. na gruźlicę, był polskim prekrusorem impresjonizmu, a do tego kierunku memu obrazowi daleko. Potem zaczęłam ciągnąć męża za język na temat czasu, kiedy obraz zaistniał w naszym domu. Było to pod koniec lat 40-tych ub. wieku. Mój mąż był wówczas mężem Anny z Moszczeńsakich, i to od jej ciotki, Heleny Węgrzeckiej z Radomia obraz pochodzi. Zadzwoniłam do Arka Węgrzeckiego, syna nieżyjącej cioci Węgrzeckiej. Obrazu nie pamięta, jego historii także, ale wyliczył mi swoich przodków, na końcu tej wyliczanki zjawił się Stanisław Węgrzecki, brat prapradziadka jego ojca Waleriana Węgrzeckiego, słynnego przedwojennego radomskiego aptekarza. Stanisław, urodzony 1765 r. prawnik z wykształcenia, miał długie, owoce życie. Brał udział w insurekcji kosciuszkowskiej, w czasach Księstwa Warszawskiego był prezydentem Warszawy, a co dla mnie najważniejsze – był masonem w wielu lożach od czasów stanisławowskich po Królestwo Polskie. CDN

Reklamy

Tagi: ,

Jedna odpowiedź to “Stanisław Węgrzecki – prezydent Warszawy, wolnomularz”

  1. M. W. Says:

    Szanowna Pani, z wielkim zainteresowaniem przeczytałem ten wpis, ponieważ wiąże się on z historią moich przodków, historią, której nie znam tak dobrze, jakbym chciał. Widzę, że moja rodzina w Radomiu, o której wiem, ale z którą dość dawno straciliśmy kontakt, dysponuje materiałami genealogicznymi, których my nie posiadamy. To jest dla mnie b. cenna informacja i asumpt do próby odnowienia kontaktu. Zaznaczę, że dla mnie sprawy Masonerii są raczej obce, patrzę na nią bez sympatii – reprezentuję inny nurt światopoglądowy. Ale historia rodziny jest dla mnie sprawą ważną i zawsze ciekawą. O Stanisławie Węgrzeckim oczywiście wiedziałem, ale w mojej gałęzi rodziny zatarła się wiedza o sekwencji przodków, prowadzącej aż do tamtych czasów. Dziękuję za ten wpis.
    Z poważaniem,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: