Każdy jest kowalem swego losu

  • Moją najnowszą lekturą są „Kowale i alchemicy” Mircei Eliadego, wybitnego rumuńskiego religioznawcy i historyka idei. Eliade zagląda do historycznych pieców hutniczych na wszystkich kontynentach świata, tych europejskich, ale o Słowianach ogólnie pisze – tak: „Słowianie, mimo iż sąsiadują z dwoma najstarszymi w świecie ośrodkami metalurgii (tauryjskim i jenisejskim), rozwinęli kulturę materialną, w katórej metale nie odgrywają żadnej roli”. Eliade cytuje tu pracę jakiegoś włoskiego naukowca Evela Gaspariniego pt. „L’Ergologia degli Slavi” z 1951 r., więc jest to dość wiekowa praca. Nasze świętokrzyskie Dymarki odkryto i opisano później, więc Eliade nic o nich nie mógł po prostu wiedzieć. Siedzę na tą lekturą u rodziców w Czerwonej Górze, nieopodal Gór Świętokrzyskich, więc o tych naszych Dymarkach pomyślałam natychmiast. Czytam na jednym ze świętokrzyskich  portali:

    „Niezwykłym miejscem przenoszącym nas o dwa tysiące lat wstecz jest Nowa Słupia, gdzie już od ponad 40 lat odbywają się „Dymarki Świętokrzyskie”. To prawdziwe święto wytopu żelaza tradycyjnymi metodami sprzed tysięcy lat. Odkryte tu w poprzednim stuleciu pozostałości prehistorycznych pieców, zwanych dymarkami, pozwoliło na poznanie dawnych technologii. Na terenie „Piecowiska” na naszych oczach ruda żelaza poddawana działaniu węgla drzewnego, powietrza i wysokiej temperatury, staje się docelowo żelazem – materiałem, z którego powstają narzędzia. Każdy młody turysta może poczuć się w Nowej Słupi prawdziwym odkrywcą. Zaaranżowane z dużą dokładnością stanowiska hutnicze, kuźnicze czy garncarskie przenoszą nas w przeszłość i pozwalają na własnoręczne wykonanie glinianego naczynia lub zapoznanie się z działaniem warsztatu tkackiego. W czasie rekonstrukcji zadbano o najdrobniejsze szczegóły – miejsce, narzędzia czy nawet sam strój rzemieślników. „Dymarki” poza pokazaniem pradawnych technologii wytopu żelaza dają również możliwość poznania życia dawnych ludów zamieszkujących te tereny – ich zwyczajów, tradycji i codziennych zajęć. Dom kowala, szałas hutników, warsztat obróbki złota i brązu, sztolnia, wał Hadriana – to tylko kilka z atrakcji:. Ciekawe, skąd przyszły do nas przysłowia, że „Każdy jest kowalem swego losu”, czy „Kuj żelazo, póki gorące”, „Kowal zawinił a Cygana powiesili”.  Przynajmniej dwa pierwsze sięgają czasów, gdy ludy wynalazły wytop metali.

    Tagi: ,

    Skomentuj

    Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

    Logo WordPress.com

    Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

    Zdjęcie z Twittera

    Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

    Zdjęcie na Facebooku

    Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

    Połączenie z %s


    %d blogerów lubi to: