Archive for Maj 2010

Pan Bóg rozpozna swoich

21 Maj 2010

„Zabić wszystkich. Bóg rozpozna swoich” – to słynne słowa legata papieskiego Arnolda Amalrica przed rozpoczęciem krucjaty przeciwko francuskim albigensom. W ciągu kilku dni, począwszy od 22 lipca 1209 roku, zabito 15 tys. ludzi – mężczyzn. kobiet i dzieci. Byli wśród nich i „heretycy” i katolicy.

Zastanawiam się, myśląc o zabronieniu przez Radę Episkopatu ds Rodziny przystępowania do komunii ludzi, którzy czynnie popierają in vitro, dlaczego Kościół nie mógłby zastosować tej samej formuły, co wówczas: „Dawać komunię wszystkim, Pan Bóg rozpozna swoich”… Podejrzewam, że Chrystus, który powiedział św. Faustynie, że im większy grzesznik, tym bardziej jest godzien jego miłosierdzia, nie bardzo „przystaje” do swoich kapłanów. Oni wiedzą lepiej, kogo dopuścić do Chrystusa, kogo nie. A ja wierzę, że i tak Pan Bóg rozpozna swoich. I mam lekkie serce.

Na zdjęciu z Wyborczej biskup Kazimierz Górny, który kieruje wspomnianym ciełem episkopalnym.

Reklamy

Dzieciątka – tak! Byle nie z probówki

20 Maj 2010

Długo można myśleć, czym zajmowała się Rada Episkopatu do spraw Rodziny w dniach, kiedy południe Polski zalewała powódź, kiedy rodziny drżały o życie najbliższych, o swoje domy, dobytek, przyszłość. Otóż Rada ta radziła intensywnie, jak pokarać osoby popierające in vitro, no i uradziła co następuje: zakaże wszystkim, co przyczyniają się do zapłodnienia in vitro przystępować do Komunii Świętej. Wyrażono też zaniepokojenie, że Sejm odrzucił projekt stosownej ustawy, aby karać więzieniem lekarzy przeprowadzających zapłodnienie pozautrojowe.

Proponuję iść dalej, skąd takie półśrodki? Trzeba nakazać spowiednikom, aby w konfesjonałach pytali o poglądy owieczek, a w razie odpowiedzi „tak” w sprawie in vitro, od razu wyrzucać z Kościoła i kościoła. Przy okazji usunąć tych, którzy są za eutanazją, aborcją, celibatem, kapłaństwem kobiet, małżeństwami homoseksualnymi. Po cóż takie czarne owieczki? Beeeeeeeeeeeeeeee…

Jak Zeus z Europą…

20 Maj 2010
Ślimak jak sam Zeus,
wziął mnie za Europę,
porwał na swej muszli,
o szczegółach – potem.
 
Ślimaczku, ślimaczku,
szczęsne nasze życie,
Jak Zeus z Europą
pofiglujem w życie.
 
Pofiglujem razem,
na pachnącym sianie,
aż staną ci różki
oraz nóżka stanie.
 

Ślimak włóczykij

20 Maj 2010
 O czym myślał ten powodziowy ślimak, siedząc całą noc na kijku?
 
Zasnął ślimak w biegu, zatrzymał się w pędzie,
śni, że jest rycerzem… błędnym. A kim będzie?
 Czy zdąży na pewno pohulać z królewną?
Czy smoka zabije, poczuje, że żyje? 
Śnił, aż się obudził, a tu zwykłe rzeczy,
droga wciąż się dłuży, rzeczywistość skrzeczy.
Życie się ślimaczy,  nudne, że o rety,
ślimak z tej rozpaczy, wtrynił trzy kotlety,
nagle, cud! Eureka! Last minut za rogiem…
<Mogę przecież latać!> No i lataj z Bogiem.
 
MORAŁ:  Zamiast jak ten ślimak,
wlec się noga w nogę,
fruwaj, hen, po niebie!
Nie możesz? Ach – mogę!
 

Ślimaczek na kijku nie dał się powodzi!!!

20 Maj 2010

Już po napisaniu przeze mnie wierszyka o pędzącym ślimaczku okazało się, żę pewien ślimak winniczek został bohaterem telewizyjnego reportażu powodziowego. Wlazł na kijek, na sam jego czubek i trzymał się dzielnie przez całą noc. Rankiem woda zaczęła opadać. Ślimak przeżył. Jego trwanie na tym kijku obserwowała rodzina zamknięta w swoim domu i kamerzysta z TVN. TVN potem pokazał to w reportażu, w Wiadomościach to powtórzyli, następnie w Szkle kontaktowym, w którym ślimaczkiem wruszył się sam redaktor Miecugow! To takie absurdalne, ale tak to właśnie jest. Nieraz ślimak staje się symbolem trwania, odwagi i nadziei. Ja też się tym ślimakiem wazruszyłam, razem z red. Miecugowem.

Damulka, czyli pędzi ślimak, pędzi…

19 Maj 2010
 Pędzi ślimak pędzi,
 a mnie pupcia swędzi,
rączki mam zajęte,
nie obutą piętę,
skrzydełka na pleckach,
i do pępka kiecka.
Na ślimaczka wlizę,
kijaszkiem popędzę,
chciałam być damulką,
zmieniłam się w jędzę.
  
Mirka
Bogini samokrytyki
  

A kiedy milczysz, ilczysz, ilczysz…

18 Maj 2010
A kiedy milczysz, ilczysz, ilczysz,
to rwą mnie wilcy, ilcy, ilcy,
i zęby szczerzę, erzę, erzę,
cała się jeżę, eżę, eżę.
 
I mam ochotę, chotę, otę,
porwać twą cnotę, otę, otę,
a lepsze kęski, ęski, ęski,
schować na potem, otem, otem.
 
Bądź dla mnie mily, iły, iły,
aby nie wyły,  yły, yły,
te dwa wilczyska, yska, yska,
tak mocne w pyskach, yskach, yskach.
 
Bo pójdę sobie, obie, obie
wcześniej coś zrobię, obię, obię,
wyrwę nóżęta, ęta, ęta,
śliczniutkie obie, obie, obie.
 
 Albo co gorsza, orsza, orsza,
wyrwę ci dorsza, orsza, orsza,
byś śpiewał cienko, enko, enko,
byś był panienką, enką, enką.

Bogini Amita

18 Maj 2010

I znowu kupiłam sobie przecenioną książkę. Łapnęłam ją od razu, gdy zobaczyłam tytuł  BOGINI. Tą boginią jest Amita, która jako trzyletnia dziewczynka zostaje zabrana przez kapłanów do pałacu Bogini-Dziewicy w Katmandu. Dlaczego? Bowiem królewski astrolog rozpoznał w naiej wcielenie Taledżu, opiekuńczej bogini Nepalu. Nic na ten temat nie wiem, no, ale się dowiem, a jak dowiem, to w blogu opowiem. Autorem jest Gerard Haase-Hindenberg, niemiecki publicysta. Tyle na razie, bo dla rozrywki czytam sobie póki co o karierze Emmy Hart, żelaznej damy biznesu. Mam też wyrzuty sumienia, bo jako szefowa „Gazety Ubezpieczeniowej” przewodniczę Kapitule Nagrody Człowiek Roku Ubezpieczeń. Wśrod dotychczasowych ośmiu laureatów są sami mężczyźni, wybrani moimi rękami…

Róża po roku

17 Maj 2010

Po raz pierwszy od dłuższego czasu oglądnęłam Wiadomości w Jedynce. I dobrze się stało, był reportaż o rodzinie Róży, tej dziewczynki, o którą taka batalia przetoczyła się w roku ubiegłym. Sąd odebrał ją rodzicom, którzy ponoć nie dawali nadziei na jej chowanie, część prasy i opinii stanęła po jednej stronie, druga część – po drugiej. W rezultacie dziewczynkę przywrócono do domu. Wiadomości przyjechały po roku wraz z inspektorami, którzy odbierali rodzinie Róży zwierzęta gospodarcze – były w straszyn stanie, co widać było w kamerze. Ojciec Róży mówił, że nie daje rady zajmować się wszystkim. Róża w wózeczku wygląda na zadbaną, krowy, koń i pies – nie. W TV 1 w niedziele nadaje fajny serial Blondynka, o młodej lekarce – weterynarce. Wszyscy ostatnio chlipaliśmy, gdy zastrzelono biednego, starego, cyrkowego konia z połamanymi nogami. No, ale to było w serialu. Słyszałam od znajomego, że o Różę walczyła solidarnie cała wieś na czele z księdzem, a o te zwierzęta?…

Wierszyk o Miriam, siostrze Mojżesza

16 Maj 2010
Księga Jaszera
dech mi odbiera,
gdzie się zagubiła?
co przed nami skryła?
Miriam przed Mojżeszem
Laskę Żydom niesie?
To ona przewodzi,
o Aszerę chodzi?
Tego być nie może!
Gdzie jest prawda, Boże?