O pewnym diable i jego diablicy

Myślę metafizycznie i magicznie o starych bogach i jeszcze starszych boginiach. To pewnie diabeł wyciąga po mnie pazury. Na razie napisałam wiersz o pewnym diable i jego ukochanej diablicy.

 Nie udawaj Pana Boga, bo podwinie ci się noga

i chociażeś bogobojny, w lustrze – diabeł, drań przystojny.

 Wisi diabeł na dzwonnicy, „Ola-Boga” na głos krzyczy,

ale dupy nie przysłoni, bo ogonem na mszę dzwoni.

 Przy tym diable tkwi diablica, starym capem się zachwyca,

że jest zdolny niesłychanie,  je aniołki na śniadanie.

 Tak do siebie pasowali, całe Piekło zwojowali

i pospołu – żadnej trwogi! –  moczą w wrzącej smole nogi.

 To ci miłość niesłychana, Piekło w nocy, Piekło z rana,

Tylko człek na głowę chory, może kochać te amory…

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: